„Pytałem żony, idąc na randkę”. Uczestnik „Sanatorium miłości” szokuje wyznaniem
Dwa mocno niekonwencjonalne związki jak z filmu i wyznanie, że nigdy się nie zakochał. Henryk z Gliwic, jeden z uczestników 8. edycji „Sanatorium miłości”, już przed emisją pierwszego odcinka budzi więcej emocji niż niejeden finalista poprzednich sezonów. Kim jest ten niepoprawny romantyk z Górnego Śląska?
Otwieramy „Sanatorium miłości”. Nowa sceneria, stare marzenia
Od 8 marca TVP 1 będzie emitować kolejną edycję kultowego programu Marty Manowskiej, tym razem w każdą niedzielę o godz. 21:25. Po ubiegłorocznym turnusie w Mikołajkach producenci przenieśli seniorów do Centrum Kompleksowej Rehabilitacji w Konstancinie pod Warszawą. Format pozostaje niezmieniony — samotni dojrzali ludzie zamieszkują razem w uzdrowisku i szukają uczucia, które życie im dotąd oszczędzało lub bezlitośnie odebrało.
Operator czołgowych części i „złota rączka” — Henryk w pigułce
Henryk Rz. przez 39 lat stał przy obrabiarkach numerycznych CNC, produkując m.in. elementy do czołgów. Emerytura wprawdzie tuż za rogiem, lecz zwalniać tempa nie zamierza — dorabia jako „złota rączka” i prowadzi intensywnie aktywne życie. Pływa, jeździ na rowerze, uwielbia taniec. O sobie mówi z rozbrajającą swobodą: „Uwielbiam robić przyjemności kobiecie, bo jestem romantykiem”.
Wolny związek pod jednym dachem — żona wiedziała o wszystkim
Życie prywatne Henryka to gotowy scenariusz serialu obyczajowego. Był dwukrotnie żonaty, choć — jak przyznaje — małżeństwo nigdy nie było jego życiowym marzeniem. „Ja chciałem być przez całe życie kawalerem, ale mój tata mi mówił: ożeń się. No to się ożeniłem” — wspomina bez cienia żalu.
Pierwsza relacja funkcjonowała na zasadach otwartego związku, który dziś nazwalibyśmy poliamorią. Para zachowywała pełną niezależność, nie rezygnując przy tym z dobrego klimatu w domu. „Żyłem w małżeństwie, żona, dzieci. W wolnym związku żeśmy byli, każdy miał swoje życie, ale relacje w domu mieliśmy bardzo dobre. Jak szedłem na randkę, to się żony pytałem, czy dobrze wyglądam” — wyznaje Henryk. Z pierwszą żoną i dziećmi utrzymuje kontakt do dziś.
Teneryfa, ukryty majątek i depresja — drugie małżeństwo jak z thrillera
Druga historia miłosna przyniosła równie nieoczekiwane zwroty akcji. Przyszła małżonka przed ślubem celowo ukrywała swój majątek — chciała mieć pewność, że Henrykiem nie kierują pobudki finansowe. Para mieszkała na przemian na Teneryfie i w Polsce, dużo podróżowała i prowadziła intensywne życie. Rozstanie okazało się jednak brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Przez pół roku Henryk zmagał się z depresją. Kryzys stał się jednak punktem zwrotnym — schudł 27 kilogramów i postawił na rozwój osobisty.
Podrywacz bez kompleksów, który nigdy się nie zakochał
Seks nie jest dla Henryka tematem tabu, flirt traktuje jako naturalny element każdej relacji, a opinię podrywacza przyjmuje ze spokojem. Lubi świece, muzykę, kąpiel i lampkę szampana — słowem, klasyczny przepis na romantyczny wieczór. Jest jednak w nim pewien paradoks, który może zaskoczyć widzów TVP 1. „Ja nigdy się nie zakochuję. Szczerze mówiąc, nigdy się nie zakochałem. Może kiedyś się zakocham? Kto wie? Życie różne płata figle. Może w tym »Sanatorium miłości«?” — napisano na oficjalnym Facebooku programu, cytując słowa bohatera.
Mężczyzna, który przez dekady umiał zadbać o namiętność, nie zaznał nigdy zakochania. Czy Konstancin okaże się miejscem, gdzie ta luka zostanie wypełniona? Odpowiedź już od 8 marca, w niedzielne wieczory na TVP 1.